Sałatka na imprezy

z rukolą, granatem i serem pleśniowym

Sałatka ze szpinakiem

i ciecierzycą

Oczyszczanie organizmu

najlepsze sposoby i dieta

niedziela, 12 października 2014

Trochę zmogła mnie choroba, po trosze pochłonęły mnie różne obowiązki. Dlatego też, dużo później (duuuuuużo) niż powinnam, dodaję post o fantastycznych warsztatach, w których brałam udział. Były tak niesamowite, że zasługiwały na transmisję online. Niestety nie udało się i piszę o nich z (aż) dwutygodniowym opóźnieniem. Cóż to za warsztaty? Otóż dzięki mojemu przyjacielowi - Magduni G., wzięłam udział w "Krótkim kursie kuchni francuskiej", prowadzonym przez Łukasza Zdrojkowskiego. A wszystko odbyło się w Studiu Kulinarnym "Atuty". Dotychczas brałam udział w różnych warsztatach kulinarnych, ale niewiele z nich zasługiwało na wspominanie na moim blogu. Co wpłynęło na to, że warsztaty w Atutach były tak wyjątkowe? Po pierwsze merytoryka - po zakończeniu wiedziałam, że nauczyłam się kilku bardzo istotnych rzeczy, trików, które z pewnością wykorzystam w kuchni. Po drugie organizatorom należą się oklaski za tak sprawną, skrupulatną organizację i przyjęcie, dzięki której jako uczestnik czułam się, jak bardzo mile widziany gość, w przytulnym domu przemiłych gospodarzy. Po trzecie atmosfera stworzona dzięki innym uczestnikom, jak ja - miłośnikom dobrego jedzenia, żądnym wiedzy na temat gotowania. A zatem - jeśli szukacie w Białymstoku kursów kulinarnych - szczerze polecam Atuty. A oto krótka fotorelacja.



Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej
Nasz chef - Łukasz Zdrojkowski

Rzut oka na połowę menu...

Tosty z figami kuchnia francuska
Tosty z figami w przygotowaniu.

Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej


Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej
Nasz kulinarny kolektyw.

Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej - tosty z figami
Gotowe tosty z figami i kozim serem w całej okazałości.

Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej
Omomomomomom.....

Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej
Polędwiczka z dorsza - jeszcze surowa.

Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej

Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej - polędwiczka z dorsza
Krótki wstęp do gotowania metodą sous vide...

Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej - sous vide
Na uwagę zasługuje moje skupienie, koncentrujące się w okolicach brody...



Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej - fondue z pora z białym winem
Fonduee z pora z białym winem...


Panierka do dorsza...



Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej - chipsy bazyliowe
Zwariowałam na ich punkcie - chipsy bazyliowe.


Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej - polędwiczka z dorsza - sous vide







Będzie stek... mój pierwszy w życiu i od razu krwisty.





Kolejny plus Atutów - niespodziewanie, po 11-stu latach można spotkać koleżankę z liceum.


Cóż za skupienie...
                                       
Rostbeff w panierce orzechowej z ziemniaczano-selerowym puree.




Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej



Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej - warsztaty kulinarne

Przygotowanie ptysi in progress...



I na to całe dobro jeszcze sos karmelowy!

Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej - ptysie z pistacjami i sosem karmelowym
Jak dla mnie hit wieczoru - ptysie z pistacjami i sosem karmelowym..........

Atuty - krótki kurs kuchni francuskiej
Żegnajcie Atuty...do zobaczenia niebawem...

niedziela, 28 września 2014

Dżem gruszkowy z wanilią bez cukru żelującegoMój plan na starość: mieszkanie na wsi. Najlepiej gdzieś nad rzeką. Mieć ogródek, sad i hodować w nich wszystkie możliwe warzywa i owoce. Tyle, aby wystarczyło ich na całoroczne robienie przetworów. Bo robić je uwielbiam, o czym mówię przy chyba każdej, możliwej okazji. Przetwory lubię też dawać  jako upominek. Słoiczek dżemu gruszkowego z wanilią dałam ostatnio mojej koleżance i dziś otrzymałam najlepszą chyba informację zwrotną/recenzję - zdjęcie Mai, jej córki, uśmiechniętej od ucha do ucha i wcinającej owy dżem na śniadanie. Nie mam nic przeciwko temu, abyście mi wysyłali swoje zdjęcia, w trakcie jedzenia tego dżemu... lub czegokolwiek innego. Lub nie jedzenia. Ślijcie co chcecie na: sylwiam7@gmail.com.

Dżem gruszkowy z wanilią - składniki:

- 2 kilogramy gruszek
- około 400 gramów cukru (można mniej lub więcej w zależności od indywidualnych upodobań)
- 3 laski wanilii
- opcjonalnie 2 łyżeczki esencji waniliowej

Dżem gruszkowy z wanilią - przygotowanie:

Gruszki myjemy, obieramy i kroimy na pół. Wycinamy gniazda nasienne i kroimy gruszki w kostkę.

Przekładamy je do miski, zasypujemy cukrem i mieszamy. Odstawiamy na 6-8 godzin, co jakiś czas całość przez chwilę mieszając, aby gruszki puściły sok.

Po wyznaczonym czasie gruszki wraz z sokiem przekładamy do garnka. Stawiamy na niewielkim gazie i często mieszając. Dżem smażymy w ten sposób przez dwie godziny, następnie zestawiamy z ognia, przykrywamy i odstawiamy na 24 godziny.

Następnego dnia garnek z dżemem ponownie stawiamy na ogniu. 

Wanilię kroimy na pół i wydłubujemy z nich ziarenka i wrzucamy do dżemu. Dodajemy również same przekrojone laski. Ja dodałam również esencję waniliową.

Dżem smażymy do momentu, aż zgęstnieje - u mnie zajęło to około półtorej godziny.

Gorący przekładamy do wyparzonych słoiczków i pasteryzujemy przez 5 minut. Słoiki wyjmujemy, stawiamy do góry dnem pod kocem i czekamy, aż dżem w ten sposób ostygnie.

Smacznego!

Dzem gruszkowy z wanilia bez cukru żelującego

piątek, 26 września 2014


Gulasz z dzika po węgierskuMój plan na nadchodzące miesiące: wziąć udział w warsztatach kulinarnych z dziczyzny. Bo dziczyzna niełatwym mięsem jest w przygotowaniu. Z dziczyzną nie ma przebacz: łatwo ją wysuszyć, zrobić twardą, jak podeszwa lub gumową. Polędwicę z dzika schrzaniłam koncertowo już trzy razy. Auuuuu... takie dobre mięso. A jak się za nie zabrałam, to potem nawet pies go nie chciał ruszyć. No nie ma się czym chwalić. Na szczęście tego samego dnia udało mi się przygotować smaczny gulasz. Na pocieszenie i otarcie łez. Oczywiście gulasz z łopatki, a nie z polędwicy. Choć można użyć również karkówki, ale ja jej akurat nie miałam. Właściwie taki gulasz można też przygotować z wołowiny, pomijając jedynie etap marynowania mięsa.

Gulasz z dzika po węgiersku - składniki:

- kilogram łopatki z dzika
- 3/4 litra wywaru z warzyw
- olej rzepakowy
- 2 średniej wielkości cebule
- duża marchewka
- 2 średniej wielkości pomidory
- 3 ząbki czosnku
- papryczka chili
- słodka papryka w proszku
- sól i pieprz
- 2 łyżki musztardy
- 1,5 łyżki mąki

marynata
- 2,5 szklanki wody
- 3/4 szklanki octu
- 4 ziarna jałowca
- 3 liście laurowe
- 4 ziarenka ziela angielskiego
- 4 ziarna pieprzu


Gulasz z dzika po węgiersku - przygotowanie


Mięso myjemy, osuszamy i czyścimy z błonek. Wszystkie składniki marynaty łączymy w garnku i zagotowujemy. Gdy marynata zacznie wrzeć garnek zdejmujemy z ognia i odstawiamy do ostygnięcia.

Marynatę przelewamy do szklanego lub plastikowego naczynia, wkładamy mięso, przykrywamy i odstawiamy do lodówki na jeden dzień. Co kilka godzin mięso przewracamy.

Następnego dnia wyjmujemy je z lodówki minimum na dwie godziny przed przygotowaniem (aby doszło do temperatury pokojowej). Wyjmujemy z marynaty, w miarę możliwości delikatnie odciskamy z płynu i pozostawiamy na plastikowym sitku.

Po 2-3 godzinach kroimy je w równą, średniej wielkości kostkę.

Pomidory sparzamy we wrzątku, obieramy i kroimy na kawałki.

Obieramy również cebulę i marchewkę i kroimy w kostkę (cebulę dość drobno).

W garnku podgrzewamy olej rzepakowy i kiedy jest rozgrzany, wrzucamy mięso. Podsmażamy przez 2-3 minuty, a następnie dodajemy cebulę i marchewkę i podsmażamy kolejne 2 minuty. Dodajemy zmiażdżony czosnek i smażymy wszystko jeszcze chwilę.

Garnek zdejmujemy z ognia.

Wlewamy bulion, dodajemy pomidory, pokrojoną papryczkę chili. Garnek stawiamy na niewielkim ogniu i gotujemy.

Po pół godziny dodajemy do smaku pieprz i słodką paprykę.

Całość gotujemy około półtorej godziny często mieszając - cały czas ogień powinien być niewielki. Przed końcem gotowania dodajemy sól do smaku.

Jeśli sos jest za rzadki, zagęszczamy go mąką: garnek zdejmujemy z ognia, w kubeczku rozrabiamy dokładnie mąkę w niewielkiej ilości wody (nie powinno być żadnych grudek), wlewamy do garnka stale mieszając, a następnie garnek stawiamy na gazie, zwiększamy ogień i całość, wciąż mieszając, doprowadzamy do wrzenia.

Gulasz możemy podawać ze swoimi ulubionymi dodatkami, np. kluskami kładzionymi.

Smacznego!


Gulasz z dzika po wegiersku



poniedziałek, 8 września 2014

Pomidorki koktajlowe są na tyle małe i ładne, że pomyślałam, iż zamknięte w słoiku będą wyglądały bardzo uroczo*. I nie myliłam się. Estetyka przetworów jest dla mnie ważna z prostej przyczyny: lubię przetwory dawać w prezencie. A prezent musi być ładny, więc albo przetwory same w sobie muszą wyglądać atrakcyjnie albo np. zamykam je w nietypowym słoiku. Tak też zapewne będzie również w przypadku tych pomidorków. Jeden słoik zostawię sobie, a resztę oddam znajomym. Coś tam z pewnością przeznaczę na... Przetworniankę. Tak tak, Kulinarki wracają, ale szczegóły podam za kilka dni.

* Cholera, chyba naprawdę jestem stara, skoro oceniam pomidorki koktajlowe w kategorii "uroczych". Następne będą koty. Całe stada kotów.

Przetwory Marynowane pomidorki koktajlowe

Marynowane pomidorki koktajlowe - składniki:

zalewa
- 1 1/4 litra wody
- łyżka soli
- łyżeczka cukru
- 1/4 łyżeczki pieprzu ziołowego

pozostałe składniki
- kilogram pomidorków koktajlowych
- suszony tymianek
- ziele angielskie
- świeża bazylia
- czosnek

Marynowane pomidorki koktajlowe - przygotowanie:

Pomidorki myjemy. Do wyparzonych słoików wsypujemy suszony tymianek (u mnie pół łyżeczki na 220 ml słoik), 3 ziarenka ziela angielskiego, 3 żabki czosnku i pomidorki koktajlowe.

Wszystkie składniki zalewy łączymy ze sobą, i gotujemy. Wrzącą zalewę wlewamy do słoików z pomidorkami. Słoiki zakręcamy i pasteryzujemy 10 minut.

Następnie wyjmujemy je, odwracamy do góry dnem i układamy pod kocem, zostawiając w ten sposób do momentu, aż wystygną.

Smacznego!


Przetwory Marynowane pomidorki koktajlowe

Przetwory Marynowane pomidorki koktajlowe