Zielony koperek. Przepisy kulinarne ze zdjęciami, smaczne obiady i ciasta

Sałatka na imprezy

z rukolą, granatem i serem pleśniowym

Tanie gotowanie,

czyli kuchnia bardzo ekonomiczna

Wielkanocne przepisy

i inspiracje

Potrawy na przyjęcia

zupy, przystawki i dania główne

niedziela, 26 kwietnia 2015

Głośno ostatnio o tzw. "superfood", czyli takiej żywności, która zawiera wyjątkowo dużo cennych  składników. Ich pozytywny wpływ na zdrowie musi być potwierdzony naukowo. Stąd też tak dużą popularnością cieszą się egzotyczne jagody goji, nasiona chia, grzyby shitake, spirulina czy kim chi. I choć sama uwielbiam puding z nasion chia, to jednak uważam, że warto jest głośno mówić o tym, że w Polsce również mamy wiele produktów, które są takimi właśnie superfoods. Dziś parę słów o rokitniku.

Rokitnik - polski superfood

W Polsce naturalne stanowiska rokitnika znajdziemy nad wybrzeżem Bałtyku. Na rosnący dziko rokitnik możemy się natknąć  w Pieninach.


Owoce rokitnika są bogate w:

  • witaminę C (10 razy więcej, niż pomarańcze)
  • witaminę E (4 razy więcej, niż pestki słonecznika)
  • witaminę P
  • kwas jabłkowy
  • kwas cytrynowy
  • flawonoidy
  • 22 nienasycone kwasy tłuszczowe (omega 3, omega 6, omega 7, omega 9)
  • witaminę A (3 razy więcej, niż marchew)
  • aminokwasy
  • polisacharydy


Jak rokitnik wpływa na nasze zdrowie?

  • ma działanie przeciwzapalne, pomaga zwalczać infekcje i drobnoustroje
  • jest silnym antyoksydantem
  • poprawia krążenie i pracę serca
  • zapobiega miażdżycy, obniża poziom cholesterolu we krwi
  • wspomaga przemianę materii
  • wspomaga leczenie chorób żołądka, dwunastnicy, trzustki, wątroby i jelit
  • usprawnia pracę układu nerwowego
  • zmniejsza ryzyko powstawania nowotworów złośliwych
  • wspomaga odbudowę organizmu po chemioterapii i rekonwalescencję po ciężkich chorobach

Rokitnik w kosmetyce:

  • polecany jest do cery dojrzałej i podrażnionej, przy leczeniu egzem, oparzeń, odmrożeń i ran
  • działa odżywczo, wybielająco, chroni przed piegami
  • pobudza metabolizm  tkanki skórnej i naskórka oraz ich regenerację
  • działa regeneracyjnie i przeciwstarzeniowo na skórę, uelastycznia ją 
  • ma silne właściwości nawilżające
Żródło: "Roślinne surowce kosmetyczne", R. Czerpak, A. Jabłońska-Trypuć






środa, 22 kwietnia 2015

Salatka z kurczakiem teryaki i melonemJest godzina druga. W nocy. Nie, że jakiś środek dnia, że słońce w pełni, że mam przed sobą jeszcze mnóstwo czasu, który mogę zmarnować. Druga. Czas środkowoeuropejski. Noc. Wstaję za cztery godziny, a jeszcze się nie położyłam. Kolejny dzień z oczami "na zapałkach". Jak tak dłużej pójdzie, to niebawem cienie pod nimi będę musiała maskować zaprawą murarską. No teoretycznie, to mogłabym pójść spać. Rano z pewnością jak zwykle plunę sobie w twarz, że tego nie zrobiłam. Ale teraz... teraz myślę tylko o tym, jak wiele rzeczy muszę... tfu, złe słowo. Nie muszę. Chcę. A zatem - myślę tylko o tym, jak wiele rzeczy chcę zrobić, a jak niewiele mam na to czasu.

Przeczytałam dziś fragment wywiadu z Charlize Theron, któa zapytana o to, co chciałaby powiedzieć dwudziesto-, trzydziestoletniej sobie, odpowiedziała: "Uspokój się...". Zamyśliłam się, pogapiłam w jej mądre, niebieskie włosy... oczy i doszłam do wniosku, że mówi do mnie. W podziękowaniu za tę mądrą radę dedykuję jej dziś sałatkę z kurczakiem teryaki i melonem. Osobiste podziękowania złożę, gdy z Buenos Agrest zacznie jesienią trasę w ju es ej. Wtedy będzie ku spotkaniu twarzą w twarz okazja.


Salatka z kurczakiem teryaki i melonem

Sałatka z kurczakiem teryaki i melonem - składniki:

- 2 piersi z kurczaka
- 4 garści mieszanki sałat (roszponka, endywia, cykoria)
- papryka czerwona
- papryka zielona
- papryczka chili
- melon
- sos teryaki
- olej z pestek słonecznika, polecam TEN
- łyżka sezamu
- pieprz kolorowy
- szczypta soli (używam himalajskiej)

Salatka z kurczakiem teryaki i melonem

Sałatka z kurczakiem teryaki i melonem - przygotowanie:


Do miski wlewamy około 10-12 łyżek sosu teryaki, dodajemy szczyptę soli i kilka szczypt świeżo mielonego, kolorowego pieprzu. Dokładnie mieszamy i odstawiamy na bok.

Pierś z kurczaka myjemy i oczyszczamy z błonek. Kroimy w kostkę i wrzucamy do marynaty. Mieszamy i odstawiamy na minimum 4 godziny.

Z czerwonej i zielonej papryki wycinamy gniazda nasienne. Kroimy je (papryki nie gniazda oczywiście) w paski.

Papryczkę chili kroimy na kawałki - jeśli nie chcemy, aby sałatka była zbyt pikantna, pozbywamy się ziarenek.

Mango obieramy i kroimy w kostkę.

Do salaterki wrzucamy mieszankę sałat. Dodajemy pozostałe składniki.

Kurczaka odcedzamy z marynaty.

Piekarnik rozgrzewamy do 160 stopni C. Blachę wykładamy papierem do pieczenia. Wykładamy na nią kurczaka i wstawiamy do gorącego piekarnika. Pieczemy około 20 minut z obu stron. Sprawdzamy czy kurczak jest upieczony, pilnując, aby nie wysechł.

Upieczonego kurczaka wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do przestygnięcia. Następnie wrzucamy go do miski z sałatką.

W szklance mieszamy 3 łyżki oleju rzepakowego i 7-8 łyżek sosu teryaki. Polewamy sałatkę i wszystko razem mieszamy. Gotowe!

Smacznego.




sobota, 18 kwietnia 2015

Jak często wydaje nam się, że znamy wszystkie/najlepsze zastosowania danego produktu i jednocześnie tak bardzo się mylimy? Musli - na śniadanie, ogórek - sałatka, dodatek do kanapek. Awokado - guacamole. A jednak tak wiele składników naszego codziennego pożywienia to fantastyczne składniki kosmetyków naturalnych, które na nasze ciało, skórę, włosy działają równie dobrze, a czasem nawet lepiej, niż kosmetyki kupowane w drogeriach czy aptekach. Przebywają bardzo prostą i krótką drogę z kuchennej szafki do kosmetyczki. Tadaaaaa...

Kozieradka w kuchni

Wśród takich naturalnych, domowych kosmetyków mam kilku swoich ulubieńców. Jednym z nich jest wcierka z kozieradki. Tak, tak - tej samej kozieradki, którą możecie znać np. jako przyprawę kuchni hinduskiej, w której wykorzystuje się jej nasiona. Świeże liście i kiełki kozieradki możemy dodawać np. do sałatek.

Kozieradka a zdrowie

Nasiona kozieradki są cenione ze względu na swoje szerokie działanie lecznicze:
  • Układ pokarmowy: 
         - poprawia trawienie
         - pomaga zwalczać zaparcia
         - pomagają walczyć z chorobą wrzodową
  • Obniżają poziom złego cholesterolu
  • Obniżają poziom cukru we krwi - kleik z kozieradki opóźnia wzrost glukozy po posiłkach
  • Działanie przeciwgrzybicze
  • Działanie przeciwbakteryjne
UWAGA - kozieradka może zakłócać działanie leków przeciwzakrzepowych!

Źródło: Król-Kogus B., Krauze-Baranowska M., Kozieradka pospolita (Trigonella foenum graecum L.) – tradycja stosowania na tle wyników badań naukowych, "Postępy Fitoterapii" 2011, nr 3.

Wcierka z kozieradki

Kozieradkę odkryłam na nowo walcząc z wypadaniem włosów i starając się aby odrosły na nowo. I tutaj kozieradka sprawdziła się tak, jak nic innego do tej pory. Dzięki zastosowaniu wcierki z kozieradki nie tylko znacząco zmniejszyła się liczba wypadających włosów, ale nowe zaczęły rosnąć jak szalone a tak dużej ilości baby hair nie miałam od czasu, kiedy sama byłam baby. A najlepszą reklamą niech będzie fakt, że moje koleżanki, widząc moje włosy "przed" i "po", biorą ode mnie przepis na wcierkę z kozieradki. Choć przepis to chyba zbyt duże słowo w tym przypadku, bo jej przygotowanie to tylko kilka prostych kroków. Jedna uwaga: kupujcie całe nasiona kozieradki (ok. 3 zł za opakowanie), a nie mielone, dzięki czemu macie pewność, że to, co nakładacie na włosy to faktycznie w 100% kozieradka. Nigdy nie wiadomo, co zostało dodane do mielonego przez producenta pyłu.

Jak przygotować wcierkę z kozieradki?

Potrzebujemy:
- łyżeczkę nasion kozieradki
- moździerz lub młynek do kawy
- przyda się butelka z atomizerem, np. stara butelka po odżywce w sprayu
- szklankę wrzątku
- sitko

Nasiona kozieradki ucieramy w moździerzu lub mielimy w młynku i przesypujemy do miseczki. Zalewamy szklanką wody i odstawiamy do wystygnięcia. Następnie napar z kozieradki odcedzamy, przelewając przez sitko do naszej butelki. Gotowe!

Wcierka z kozieradki - pytania i odpowiedzi

Jak często stosować wcierkę z kozieradki?
Najważniejsza jest systematyczność. I mówiąc "systematycznie" nie mam na myśli "raz na miesiąc". Ja sama wcierki używam raz dziennie/raz na dwa dni. Po miesięcznej kuracji robię około 2.5 tygodnia przerwy, po czym kurację wcierką z kozieradki zaczynam od nowa.

Kiedy stosować wcierkę z kozieradki?
Ja sama wcierkę najczęściej stosuję przed umyciem włosów. Nakładam ją wieczorem, kładę się spać i głowę myję dopiero rano. Można też nakładać ją już po umyciu włosów, przed ich wysuszeniem.

Jak aplikować wcierkę z kozieradki?
Wcierkę aplikuję za pomocą butelki z atomizerem. Dokładnie spryskuję całą głowę i wcieram napar palcami w skórę, wykonując masaż.


Wcierka z kozieradki na wypadające włosy

wtorek, 24 marca 2015

Założyłam z koleżankami zespół disco polo. Już jakiś czas temu. Buenos Agrest to my. Naszą pierwszą kasetę "Biednie, ale kolorowo" dostaniecie  już niebawem w dobrych sklepach muzycznych. Póki co promuje ją piosenka "Zachłyśnij się szklaneczką miłości"...

Talent wokalny taki, jak mój, to duże obciążenie samo w sobie. Emocjonalne i psychiczne. Fizycznie natomiast wykańczają mnie trasy koncertowe. Straszna harówa. 25 koncertów w miesiącu. Od morza po Tatry. Wiecie co mnie wzmacnia, dodaje energii w trakcie wyczerpującej trasy koncertowej i po godzinnych spotkaniach z fanami? Koktajl z bananów z masłem orzechowym. Oczywiście nie robię go sobie sama. Nie mam na to czasu. Moi ludzie go robią. I twierdzą, że to nic trudnego.

A w kontekście mojej zawrotnej kariery muzycznej mam i dla Was dobrą wiadomość. Pięć osób, które najszybciej wyślą mail na adres: odbijami@buenosagrest.pl, otrzyma naszą kasetę oraz wieżę stereo.




Wegański koktajl z bananów z masłem orzechowym - składniki:

- 3-4 dojrzałe banany
- 2 łyżki masła orzechowego
- 4-5 szklanek mleka ryżowego

Wegański koktajl z bananów z masłem orzechowym

Wegański koktajl z bananów z masłem orzechowym - przygotowanie:

Banany obieramy ze skórki, kroimy na kawałki i wrzucamy do miski.

Wlewamy mleko ryżowe i ucieramy blenderem, aż koktajl będzie jednolity.

Dodajemy masło orzechowe i wszystko dokładnie mieszamy.

Gotowe!

Smacznego!

Wegański koktajl z bananów z masłem orzechowym


Wegański koktajl z bananów z masłem orzechowym


poniedziałek, 23 marca 2015

Kiedy podróżuję, to rzadko zwiedzam. Od realizowania punk po punkcie tras polecanych przez przewodniki, wolę odwiedzać miejsca mniej oczywiste, dziwne, spotykać ludzi i jeść. To właśnie w ten sposób, snując się ostatnio po Krakowie, trafiłam do kilku bardzo fajnych knajp/restauracji/jadłodajni. Jedną z nich była restauracja Bałkanica, przy ulicy Czystej 3. Pyszne jedzenie, przemiła obsługa, bardzo fajny klimat. W oczekiwaniu na danie główne spróbowałam grilowanego sera halloumi. Przystawki, która jest dowodem na to, że coś bardzo prostego, może być również bardzo pyszne. Dziś takim grailowanym serem na grzankach zajadałam się cały dzień.
Polecam.
Koperek



Grzanki z grilowanym serem halloumi - składniki:

- ciemna bagietka z ziarnami i otrębami, tzw. "fit" (swoją kupiłam w Carrefour)
- papryczka chili
- opakowanie sera halloumi
- świeży ogórek
- olej z pestek słonecznika, np. taki jak ten

grzanki z grilowanym serem halloumi


Grzanki z grilowanym serem halloumi - przygotowanie:

Bagietkę kroimy i każdą kromkę skrapiamy z obu stron kilkoma kroplami oleju. Kładziemy na rozgrzanym grillu lub patelni grilowej. Obok układamy pokrojony w plasterki ser halloumi. Grilujemy z obu stron. Następnie przekładamy na talerz i na każdą kromkę bagietki kładziemy ser, plasterek obranego ogórka i kawałek papryczki chili.

Takie grzanki najlepiej smakują zanim wystygną.

grzanki z grilowanym serem halloumi

grzanki z grilowanym serem halloumi


wtorek, 17 marca 2015

Zakochałam się w Czechach - kraju wspaniałym pod wieloma względami. Tam wciąż można pić alkohol pod chmurką - spacer po praskiej starówce, w chłodny, marcowy wieczór, z kubkiem grzanego wina w dłoni - bezcenne. Pociągi tak punktualne, że można wg nich ustawiać zegarek. Język tak uroczy, że nawet jeśli ktoś cię obraża, to traktujesz to jako komplement. No i  pyszne jedzenie... choć nie wiem, jak przy moim standardowym trybie życia, zniosłabym na dłuższą metę pieczone golonki, kaczki i knedliki. Ale o jedzeniu i Pradze opowiem następnym razem. A w tzw. "międzyczasie" poczęstuję Was przepisem na pyszną sałatkę z pieczonych batatów.

Powinnam dodać: sałatkę, która jest dla mnie dowodem na to, że ziemniaki smakują mi pod każdą postacią (wszak bataty to właśnie słodkie ziemniaki). Do tego melisa z parapetu (nie żeby mi się zielsko walało pod oknami - normalnie w doniczce rośnie) i kilka bardziej wyrazistych w smaku dodatków. To wszystko. Szybko. Smacznie. Zdrowo.


Salatka z batatami, granatem, kozim serem i melisą

Sałatka z batatami - składniki:

- 2 średniej wielkości bataty
- 3 garści umytej rukoli
- ok. 120 g. koziego sera
- jeden granat
- listki melisy
- 2 pomidory
- olej lniany (polecam ten)
- olej rzepakowy
- sól i pieprz

Sałatka z batatami - przygotowanie:
Bataty obieramy i kroimy w dość dużą kostkę. Do miseczki wlewamy 3 łyżeczki oleju rzepakowego i mieszamy z odrobiną pieprzu i soli - obtaczamy w nim nasze bataty.

Następnie rozkładamy je na blasze wyłożonej folią aluminiową lub papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni. Pieczemy, co jakiś czas przewracając, do momentu, aż bataty będą miękki - ale nierozpadające się.

Na duży, płaski talerz (lub do salaterki) wykładamy sałatę. Następnie przestudzone bataty, pokrojone w ósemki pomidory, podarte listki melisy, pokrojony ser i wydrążone pestki granatu. Całość polewamy 3-4 łyżkami oleju lnianego. Wszystko możemy doprawić do smaku odrobiną soli i pieprzem.

Smacznego!

http://olejowyraj.pl/shop/oleje/21-olej-lniany-500-ml.html

niedziela, 8 marca 2015

Uwielbiam podróże. Sęk w tym, że nie znoszę się pakować. I nie umiem. Zawsze biorę za dużo rzeczy i to tych najmniej przydatnych. Dziś wieczorem jadę do Czech i oczywiście jak zwykle nie wiem, jakie ciuchy będą mi potrzebne: czy będzie zimno, czy może ciepło, czy będzie padał deszcz, czy też nie, czy buty, które biorę, sprawdzą się w trakcie całodziennego, pieszego zwiedzania Pragi? Milion dylematów, a odjazd za kilka godzin. Pociesza mnie natomiast, że jutro o tej porze będę zajadała pyszne, czeskie knedle z kaczką i modrą kapustą. Juhuuuuuu!!! Mój plan na nadchodzący tydzień, to oglądanie filmów dokumentalnych (nie bez powodu jadę w marcu - właśnie odbywa się tam festiwal "Jeden Świat"), duuuuużo jedzenia i odpoczynku. 

Za chwilę wracam do pakowania, a tymczasem zostawiam Was z przepisem na pyszną i bardzo zdrową zupę z mieszanki różnych rodzajów fasoli, soczewicy i pomidorów.

Ahoj!!

Zupa fasolowo - pomidorowa

Zupa fasolowo - pomidorowa - składniki:

- 2,5 litra wywaru z warzyw
- szklanka białej fasoli "Jaś"
- pół szklanki czerwonej soczewicy
- pół szklanki fasoli pinto
- pół szklanki czerwonej fasoli
- 1/4 szklanki grochu
- pół szklanki fasoli mung
- pół szklanki fasoli adzuki -> to moja mieszanka fasoli, ale można je dobrać względem swoich upodobań
- 2 puszki pomidorów krojonych (w sezonie mogą być świeże)
- świeżo mielony pieprz,
- suszony tymianek i rozmaryn
- papryka ostra

Zupa fasolowo - pomidorowa

Zupa fasolowo - pomidorowa - przygotowanie:

Fasole, groch i soczewicę, zalewamy zimną wodą i odstawiamy na ok. 8 godzin. Po wyznaczonym czasie odcedzamy je i przerzucamy do gotującego się wywaru z warzyw. 

Gotujemy 20 minut, a następnie dodajemy pokrojone pomidory. Całość gotujemy, aż fasola będzie miękka. Dodajemy przyprawy do smaku i gotowe.

Smacznego!

Zupa fasolowo - pomidorowa

sobota, 7 marca 2015

Tak to dziś jest jeden z tych dni, które zdarzają się albo jesienią, albo w dni na pograniczu niebyłej tego roku zimy i ociągającej się z przyjściem wiosny. Dzień sponsorowany przez literki "D", jak deszcz i P, jak "ponuro", w trakcie którego wyrażenie "butelkowa pogoda" nie odnosi się tylko do tego, co za oknem, ale nabiera dosłownego znaczenia... Gdy zaplątany/a pod kołdrę otwierasz butelkę czerwonego wina, a Twoja ręka sięga po coś słodkiego. Całe szczęście, że te dni zdarzają się tak rzadko. Inaczej ani to, że wróciłam do biegani, ani to, że zaczęłam chodzić na treningu TRX nie pomogłoby mi zmieścić się w wiosenne ubrania. 


Ale, ale - wracając do tematu. Na takie butelkowe dni polecam przygotowanie placków - pancakes. O smaku tiramisu, który połączyłam z plasterkami banana. Mały kompromis w kierunku wersji lepszej dla zdrowia, to zastąpienie mąki pszennej, mąką orkiszową. Przygotowanie całości zajmuje około 30 minut. Nie liczę zmywania. Przecież nie zmywa się naczyń, gdy pogoda jest butelkowa.


Przepis na orkiszowe tiramisu pancakes z bananami

Orkiszowe tiramisu pancakes - składniki:

- 400 gramów mąki orkiszowej
- 5 łyżek brązowego cukru
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 300 gramów maślanki naturalnej
- 3 łyżki roztopionego oleju kokosowego 

- ok. pół filiżanki mocnej kawy (bez fusów)
- 2 jajka
- łyżeczka esencji waniliowej

- 2-3 banany
- 250 gramów serka mascarpone (temperatura pokojowa)
- 5 łyżek śmietany kremówki (schładzanej w lodówce przez min. 2 godziny)
- 2 łyżki cukru pudru (zrobiłam z brązowego cukru)
- kakao

Przepis na orkiszowe tiramisu pancakes z bananami


Orkiszowe tiramisu pancakes - przygotowanie:

Składniki suche: mąkę, cukier, proszek do pieczenia mieszamy w jednej misce, w drugiej składniki mokre: maślankę, kawę, jajka, esencję, olej. Następnie dodajemy składniki suche do mokrych i wszystko razem mieszamy.

Rozgrzewamy patelnię z nieprzywierającą powłoką i smażymy na niej z obu stron nasze pancakes.

Odkładamy na bok do wystygnięcia.

W tym czasie ubijamy mikserem schłodzoną śmietanę kremówkę, razem z cukrem pudrem. Po około 4-5 minutach dodajemy serek mascarpone i na najmniejszych obrotach miksera ucieramy razem przez kilka minut. Tak przygotowaną masą możemy smarować nasze pancakes, układając na nich pokrojonego w plasterki banana i posypując kakao lub przekładać warstwami, aby powstało coś na wzór tortu.

Smacznego!

Przepis na orkiszowe tiramisu pancakes z bananami

Przepis na orkiszowe tiramisu pancakes z bananami

poniedziałek, 2 marca 2015

Domowa poledwica lososiowa przepis
Królestwo za umiejętność organizacji czasu. Królestwo za czas. Za przynajmniej kilka dodatkowych godzin na dobę. Aby moja lista "rzeczy do zrobienia" zaczęła się w końcu kurczyć. Bo póki co przybywają na niej dodatkowe punkty. Coraz więcej filmów, które chciałabym obejrzeć, książek, które chciałabym przeczytać, dań, które chciałabym ugotować. Są na szczęście takie "potrawy", które praktycznie robią się same, a ich przygotowanie wymaga tak naprawdę minimum zaangażowania. I nie, nie mówię tu o ugotowaniu parówek czy zupki z proszku. Nie mam na myśli usmażenia jajecznicy. Ten przydługi wstęp prowadzi do kilku peanów na temat domowych wędlin. A w tym konkretnym przypadku, do domowej polędwicy łososiowej, która:

- jest smaczna
- nie została obstrzyknięta wodą dla zwiększenia wagi
- wymaga minimum zainteresowania - leży sobie nieboże dwa tygodnie i nic od nas nie chce

Jedna uwaga: od takiej polędwicy trudno jest się oderwać. Dosłownie.

Co jest lepsze: czy ona, czy domowy schab dojrzewający z pończochy - oceńcie sami. Schab jest bardziej ziołowy, polędwica czosnkowa. Jedno i drugie smaczne - można jeść na zmianę.
A jak wyglądała zaraz po wyjęciu z pończochy, możecie zobaczyć wśród moich zdjęć na Instagramie.

Domowa polędwica łososiowa - składniki:

- kilogram polędwicy wieprzowej
- 1/4 szklanki peklosoli
- główka czosnku
- pół szklanki cukru
- pończocha lub bandaż

Domowa poledwica lososiowa - przepis

Domowa polędwica łososiowa - przygotowanie:
Polędwicę myjemy, osuszamy i czyścimy z wszelkich błonek. Nacieramy cukrem, wkładamy do miski i wstawiamy do lodówki na 24 h.

Po wyznaczonym czasie polędwicę wyjmujemy, opłukujemy i osuszamy.

Do miseczki wsypujemy sól i dodajemy zmiażdżone praską ząbki czosnku. Całość ucieramy na pastę. Nacieramy nią dokładnie mięso.

Polędwicę zawijamy w folię aluminiową i wkładamy do zamrażarki na 7 dni.

Po tygodniu wyjmujemy i przekładamy do pończochy lub owijamy bandażem.

Wieszamy w suchym przewiewnym miejscu na kolejne 7 dni.

Po tygodniu polędwica jest gotowa. Voilà!

Smacznego!



Domowa poledwica lososiowa - przepis


niedziela, 25 stycznia 2015

Pierś z gęsi pieczona w jabłkach
Drogi pamiętniczku!
Kiedy byłam, kiedy byłam małym chłopcem, hej, często, spędzając czas na wsi, słyszałam: "nie drażnij gęsi, bo gęsi gryzą w pięty". Tak mocno wbiło się to w tył mojej dziecięcej głowy, że przed gęśmi uciekałam nawet wtedy, gdy nie przejawiały choćby najmniejszego zainteresowania moimi pulchnymi nóżkami. A dziś to ja biegam za gęśmi. A raczej biegałam w ich poszukiwaniu, bo niełatwo było mi uświadczyć gęsiny, na choćby jednym z kilku stoisk mięsnych, w sklepach, które odwiedziłam. Co w tym dziwnego? Otóż to, że Polska jest największym producentem gęsiny w Europie. Tak czytałam. Więc gdzie trafia ta gęsina, skoro dla niewprawionych osób próby jej kupienia przypominają poszukiwanie świętego Graala? Otóż ponad 95% jest eksportowanych do Niemiec. Postanowiłam zatem wspierać rodzimą gospodarkę, lobbując za jedzeniem gęsiny. A pierwszym dowodem na to jest poniższy przepis na soczystą pierś z gęsi. Nawiasem mówiąc gęsina jest naprawdę smaczna i mnie samej smakuje zdecydowanie bardziej, niż tak popularny kurczak.

Przygotowując w ten sposób pierś z gęsi inspirowałam się tym przepisem.

Pierś gęsi pieczona w jabłkach - składniki:

- pierś gęsi (ok. 1 kg.)
- 7 łyżek tartego majeranku
- 3 winne jabłka średniej wielkości
- 2 ząbki czosnku
- sól i pieprz
- olej rzepakowy

solanka:
- 5 litrów wody
- 2 łyżki soli

Pierś gęsi pieczona w jabłkach - przygotowanie:

Przegotowaną wodę wlewamy do miski, wsypujemy sól i mieszamy do czasu, aż się rozpuści. Pierś myjemy pod bieżącą wodą a następnie wkładamy ją do ostudzonej solanki na około osiem godzin.

Po tym czasie pierś wyjmujemy i osuszamy.

Nacinamy ją w kilku miejscach - od strony skóry. Następnie podsmażamy na niewielkiej ilości oleju rzepakowego, do lekkiego zrumienienia.

Czosnek przeciśnięty przez praskę, sól i pieprz i 6 łyżek majeranku mieszamy ze sobą. Taką mieszanką obkładamy/nacieramy pierś gęsi i odstawiamy na godzinę.

Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w ósemki. Doprawiamy je pieprzem i łyżką majeranku. Układamy na spodzie brytfanki do pieczenia. Na nich kładziemy gęsią pierś i przykrywamy.

Tak przygotowaną gęsinę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni Celsjusza i pieczemy przez 40 minut, po czym zmniejszamy temperaturę na 180 stopni Celsjusza i pieczemy kolejne 25 minut.. W tym czasie co około 10 minut wierzch gęsi polewamy tłuszczem, który wytopił się w trakcie pieczenia. Ostatnie 30 minut pierś gęsi pieczemy w 160 stopniach C. bez przykrywki.

Po upieczeniu pierś luzujemy (odłączamy od kości) i kroimy na dwie równe części.


Smacznego!!



Pierś z gęsi pieczona w jabłkach

wtorek, 13 stycznia 2015

Są słowa, których nie znoszę. Parafianin i małżonek, to tylko dwa z nich. Źle mi się układają w uszach. Nie lubię tego, jak brzmią. Jest też zupełnie oddzielna grupa wyrazów, zdrobnień typu: rybka, mięsko, kanapeczki, pieniążki, które, jeśli są wypowiadane przez osoby powyżej szóstego roku życia, doprowadzają mnie do szału. Ostatnio natomiast ogromną niechęcią zapałałam do pewnego powiedzenia. "Albo rybka, albo akwarium". No bo niby dlaczego? Po pierwsze ani puste akwarium atrakcyjne nie jest, ani też rybka bez niego za długo nie pożyje...więc jak to? Gdzie tu sens? A już zupełnie nie rozumiem paragróźb (takich niby, takich quazi), w stylu: no wiesz, jak chcesz się zdrowo odżywiać, to możesz zapomnieć o frytkach - albo rybka, albo akwarium. No proszę państwa. STOP! In the name of love to frytki!! To their smak i kształt, i smak jeszcze raz.

Pieczone frytki z buraków i selera

Zaprawdę powiadam Wam: nie ma we frytkach nic złego, niezdrowego, a dla o dietę dbających - tuczącego. Może być i rybka i akwarium. Kwestia przygotowania. Bo jeśli frytki smażyć będziecie po raz dziesiąty na tym samym, głębokim oleju słonecznikowym, faktycznie żyły Wasze obrosną tłuszczem, jak to akwarium niesprzątane, glonami. I rybki zdechną. Zatem do dzieła rodacy-akwaryści. Warzywa w dłoń. I wcale niekoniecznie ziemniaki. Równie smaczne frytki można przygotować np. z buraków, selera, jak ja to zrobiłam ostatnio, ale również z marchewki, pietruszki, hipsterskiego topinamburu i innych bulwiastych i korzennych rarytasów.




Frytki z buraków i selera - składniki:

- burak
- seler
- olej lniany
- tymianek
- sól i pieprz
- ostra papryka
- inne ulubione przyprawy

Frytki z buraków i selera - przygotowanie:

Buraki i seler obieramy i kroimy tak, aby miały kształt frytek.

Niewielką ilość oleju (1 łyżka dla średniej wielkości selera) wlewamy do miski. Dodajemy przyprawy i mieszamy. Wrzucamy frytki z selera i dokładnie obtaczamy je w oleju i przyprawach. Następnie przekładamy na folię aluminiową, ułożoną na blasze do pieczenia.

Czynność powtarzamy z pokrojonymi burakami.

Blachę z tak przygotowanymi frytkami z buraków i selera i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza i pieczemy 20-25 minut.

Smacznego!

Pieczone frytki z buraków i selera

Pieczone frytki z buraków i selera


Beetroot and celery fries